poniedziałek, 15 września 2014

Efekty po dwóch miesiącach biegania





Tak jak obiecałam, dzisiaj krótkie podsumowanie. Dwa miesiące biegania za mną. Regularnego wychodzenia z domu, co drugi dzień i pokonywania trasy rzędu 5-10 km. Nieźle nie.:)
Dumna jestem z siebie. Na liczniku mam już przebiegnięte 200 km. Zaczynałam od maksimum 3 km w 30 minut na początku, teraz potrafię bez żadnej przerwy przebiec 10 km w godzinę.
I nadszedł czas podsumowania. Zapewne oczekujecie, że będę pisała o bieganiu w samych superlatywach. Tak jak na wszystkich innych portalach. Postanowiłam być jednak szczera. Opisze zarówno te dobre jak i złe strony, które też występują. Jeżeli chcecie wiedzieć jak to dokładnie jest z tym bieganiem zapraszam do lektury.

Zalety:

Jest ich zdecydowanie dużo. Poczynając od poprawy kondycji na spadku wagi i centymetrów kończąc.

- zmniejszenie obwodów – w pasie straciłam 5 cm. Podkreślę, że bez żadnej diety. Jadłam tak jak wcześniej. Jednak bieganie przez godzinę powoduje spalenie w moim przypadku około 600 kcal. Jeżeli nie nagradzasz się po biegu dodatkową porcją lodów spadek wagi na pewno zaobserwujesz,

 - zakładam o jeden mniejszy rozmiar dżinsów – można to zakwalifikować pod punkt pierwszy, ale wiecie, jakie to uczucie wejść w spodnie, które były za ciasne. Nieziemskie. Tym bardziej, gdy ma się budowę typu jabłko i cały tłuszcz odkłada się na brzuchu i boczkach. Bieganie likwiduje tłuszcz i ujawnia, ze nawet „jabłka” mają talię,

- poprawę perystaltyki jelit – jeżeli ktoś cierpi na zaparcia z ręką na sercu polecam bieganie. Gwarantuję, że toaletę będziecie odwiedzać raz, dwa razy dziennie,

- pewność siebie – biegania poprawia własną samoocenę i pewność siebie. Bo jak dam radę przebiec 10 km to nie poradzę sobie z zadaniami życia codziennego? Jestem silna i mam Powera,

- częściej poruszam się piechota na dłuższych trasach – dawniej dojście do celu oddalonego o 2-3 km wydawało mi się długim spacerem. Aktualnie wszystko jest jakby bliżej. Wszystko mam obiegane i nie widzę problemu, aby pójść z dzieckiem na plac zabaw oddalony o dwa kilometry, a nie wybierać zawsze ten najbliższy,

- pozytywna energia i mniej stresu – to, co mnie stresuje wybiegam. Tak po prostu. Mam dużo pozytywnej energii. Dają mi ją inni biegacze, którzy pozdrawiają mnie w biegu, przyroda, z którą mam częstszy kontakt, muzyka, która towarzyszy mi nawet na najbardziej oddalonych trasach.

Wady:

Do biegu jak i do innych aktywności trzeba się przyzwyczaić. Zapewne moje negatywne odczucia wynikają z błędów, jakie popełniłam w trakcie treningów, ale kto ich nie robi?

 - Zakwasy – szczerze mogę napisać, że towarzyszą z mniejszą lub większą częstotliwością przez pierwszy miesiąc biegania. Uczucia nie jest przyjemne, aczkolwiek zakwasy najlepiej wybiegać. 

- Ból nóg – tu z tego, co wyczytałam najlepiej jest odczekać, gdy ustanie i wrócić do treningu. Jednak tak różowo nie jest. W moim przypadku ból odczuwałam po rozpoczęciu treningu. Gdy nie biegłam nie bolało, jak tylko zaczynałam biec automatycznie czułam prawą nogę. Ból towarzyszył mi dwa tygodnie. Podczas każdego wyjścia. Biegałam, co drugi dzień, zatem teoretycznie dawałam czas na regenerację mięśniom i co bardzo ważne miałam odpowiednie obuwie. Z czego zatem wynikał nie wiem. Był uciążliwy, ale ostatecznie znikł. 

- Ból głowy – silny i długotrwały. Potrafił się pojawić po 2-3 godzinach biegania, gdy biegałam rano lub od razu po obudzeniu, gdy biegałam wieczorem. Głowę mi dosłownie rozsadzało. Początkowo nie wiązałam tego z bieganie, jednak po pewnym czasie zauważyłam zbieżność, że zaczyna się po biegu. I cóż zrobiłam. Weszłam w google i wpisałam hasło „ból głowy bieg”. Wyskoczyło mi bardzo dużo odpowiedzi. Okazało się, że dotyczy, co drugiego biegacza. O tym się często nie mówi, a jednak jest. Zaradzić mu najlepiej w ten sposób, że po bieganiu od razu wziąć coś przeciwbólowego. Takie te bieganie zdrowe, a tabletki łykać trzeba? Nie zastosowałam się do rady. Ból głowy z czasem znikł. Od tygodnia się nie pojawił. Nie tęsknie za nim i mam nadzieję, że mnie nie dopadnie.

Czy pomimo tych negatywów przestanę biegać? Nie ma mowy. Za kolejne dwa miesiące wstawię kolejne post z hasłem efekty po 4 miesiącach biegania. Bo kocham biegać….





5 komentarzy:

  1. Super, szczery post! Ja zaczęłam biegać w wakacje, ale niezbyt systematycznie. Po przeczytaniu Twojego postu, przeanalizowałam swoje poczynania na Endomondo i... regularnie biegam od początku września. Pamiętam swoje początki w czerwcu, kiedy trasa 3 km zajmowała mi pół godziny!!!!! I do tego kilkanaście przystanków! Masakra! Ale i tak byłam wtedy z siebie dumna, bo nienawidziłam biegania. Teraz te 3 km biegam na luziku, bez zatrzymywania się w 19 minut. Jeszcze nie jest to perfekcyjny czas, ale już o 11 minut krócej! To prawda, co piszesz o wadach i zaletach biegania. Mi dodatkowo towarzyszył okropny ból piszczeli- zaradziłam zimnymi okładami i chodzeniem na palcach, ale najlepsze jest- rozbieganie :)
    Ps. Cieszę się, że dzisiaj odnalazłam Twój blog. Będę odwiedzać i śledzić Twoje poczynania. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. eh a ja jak tylko zaczyna się robić zimno to nie potrafie nosa z za domu wystawić w wolnym czasie :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisz proszę jeszcze na temat Twojej diety, bo poza treningiem zdrowe odżywianie jest ważne, aby osiągnąć lepsze rezultaty. Dziennik diety mój sposób na zdrową i zbilansowaną dietę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam zamiar zacząć biegać i ten post jest bardzo przydatny :) jeśli chodzi o ten ból głowy, to mnie zawsze bolała głowa kiedy nie piłam wody podczas treningu. Potem zaczęłam pić małymi łykami i problem zniknął ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...