piątek, 25 kwietnia 2014

Ogarnij się...



Miałam mieć kilka dni wolnych od diety – przeciągnęło się do prawie tygodnia. Okres świąteczny nie sprzyja odchudzaniu. Kto potrafi się w tym czasie oprzeć smakołykom gratuluje. U mnie wygląda to fatalnie. Ale, ale święta, święta i po świętach. I od wtorku znowu jestem na odpowiednich torach. Pisałam ostatnio, że kiepsko u mnie z ćwiczeniami. No to już nie jest kiepsko. Codziennie robię godzinę na orbiteku. I tak będzie do 18 maja, kiedy to wyjeżdżam na 10 dni do Chorwacji. Motywacja dodatkowa do ćwiczeń jest. Jak nic szybciej w tym roku przyjdzie mi założyć strój kąpielowy. Także trzymajcie kciuki. Bo przez te cztery tygodnie chciałabym głównie lepiej wyrobić brzuch i pozbyć się, choć trochę boczków.
Pewnie większość kobiet ruszyła do boju o sylwetkę. To już ostatni gwizdek. Biorąc pod uwagę, jaka temperatura jest na zewnątrz to nie będzie trzeba żadnej Chorwacji, aby w maju powylegiwać się na plaży…
Dzisiaj kolejne motywujące zdjęcia…






czwartek, 10 kwietnia 2014

Efekty odchudzania



Cierpliwość popłaca. Kolejny kilogram mniej na wadzę.

Osiągnęłam, zatem magiczne 5 kg mniej…

Cudownie. Pisałam kiedyś, że tak mało na wadzę jak teraz widziałam z dobre pięć lat temu. Sylwetka jakoś drastycznie się nie zmieniła. Mam mniejszy brzuch, trochę poleciało z ud. Do ideału jeszcze brakuje pewnie kolejnych 5 kg. Ale czuje się dumna, bo wytrzymałam. Doszła do jakiegoś pułapu, który sobie postawiłam i mogę walczyć o dalsze spadki.

Jednak na parę dni odpuszczam z dieta. Tak do poniedziałku. Fakt, faktem jakbym nawet chciała, to i tak nie wracam do nawyków żywieniowych sprzed diety… bo od razu rozbolałby mnie brzuch od tych słodyczy, chipsów i paluszków. Ale sięgnę po białe pieczywo, może po obiedzie zjem pączka. No nie wiem. W każdym bądź razie nie będę na wszystko patrzyła krytycznym okiem. Muszę na chwilę odetchnąć od diety i wyrzeczeń.
Od poniedziałku zaś po zregenerowaniu się wracam ostro z ćwiczeniami. W tym tygodniu nie znalazłam na nie nawet chwilki. Wstyd.

Kolejny tydzień musi być lepszy. Bo nie tylko dieta ale i aktywność fizyczna jest ważna.

Przyszła ponadto maja l-karnityna do smarowania, która wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej. Idealnie chłodzi mięśnie po ćwiczeniach. To min dzięki niej tyle zrzuciłam wykonując 6 Weidera, co widoczne jest na zdjęciach z prawej strony. Smarowałam się codziennie rano, wieczorem i po ćwiczeniach. Wtedy moje ciało było jeszcze zdeformowane po ciąży. I szybszy był spadek w centymetrach, ale i tak uważam, że jest to najskuteczniejszy produkt tego typu. A wierzcie mi miałam ich multum… ( jak zapewne każda kobieta) Bo czy jest coś prostszego niż posmarować się kremem i czekać aż tłuszcz sam się ulotni? Nie. I dlatego tak skutecznie nabieramy się na te wszystkie cudowne reklamy kosmetyków spalających tłuszcz i cellulit. Na l-karnitynie chociaż nie ma oszustwa. Jasno napisane jest. Chcesz się go pozbyć – musisz ćwiczyć. A krem tylko ci pomoże i ujędrni ciało. I dlatego szczerze go polecam - (to nie jest link sponsorowany:)) 







czwartek, 3 kwietnia 2014

Jak szybko schudnąć?



Zauważyliście, że teraz wszystkie największe portale dają dziesiątki artykułów na temat jak szybko schudnąć? Widać, ze wiosna w pełni i co druga osoba zaczyna ćwiczyć i przechodzi na dietę. Moja walka trwa od lutego. I do chwili obecnej mam 4 kg mniej na wadze.
Żeby tak różowo nie było to dodam, że od 1,5 tygodnia moja waga nie spada. Stoi. Wskazówka ani drgnie. Ależ to jest denerwujące. Gdy ćwiczysz, trzymasz się diety, a tu nic. Zero… Jakby wszystkie wysiłki szły na marne.
I tak myślę i czytam te dziesiątki artykułów, aby dowiedzieć się, jak szybko schudnąć? Co zrobić, aby znowu waga zaczęła spadać?
Wiem, nie mam nadwagi, moje BMI jest w normie. Nie będę miała, zatem spektakularnych spadków. Ale chce zrzucić jeszcze 3 kg. Taki był cel na samym początku. 7 kg mniej. A mój organizm odmówił współpracy. Powiedział stop. Poczekam sobie i zobaczymy, kto wygra i pierwszy się złamie – ja czy ty.
Cóż będę dzielna i przeczekam ten okres stagnacji. I z wyjątkiem małego sobotniego odstępstwa diety trzymać się będę dalej.
Pocieszam się trochę, że ten brak spadku wagi wynika z tego, że na dniach czekają mnie kobiece dni. I jak zawsze przed okresem nabieram wody. Ile w tym prawdy, nie wiem. Okaże się za tydzień.
I jeszcze mój mąż. Ten to ma samozaparcie. Z tygodnia na tydzień kilogram mniej.
Jak zatem szybko schudnąć? Trzeba być facetem, z nieziemsko silną wolą:), a my kobiety chudnąć będziemy powoli…
Jeszcze na marginesie. Wracam do l-karnityny. Już złożyłam nowe zamówienie. Pomogła mi przy 6 Weidera dojść do tych rezultatów. Teraz też pomoże. Wystarczy się systematycznie smarować. Nie dam mojemu ciału odpocząć. Niech pracuje dalej…





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...