sobota, 23 listopada 2013

Total fitness III, turbo spalanie, szok trening – czyli fajne i niefajne treningi Chodakowskiej




Wróciłam na właściwe tory. Grypa minęła, żadnych remontów już nie planuję zatem spokojnie mogę znaleźć czas na trening. Ćwiczę minimum 4 razy w tygodniu. Ogólnie cały czas z Chodakowską. Przerabiam treningi, które wpadną mi w ręce. Coraz więcej Ewka puszcza ich w obieg, zatem jest z czego wybierać.

Ja mam jednak swoje dwa ulubione. Zdecydowanie polecam turbo spalanie. Od niego zaczynałam i ten trening daje mi dużą satysfakcję, tym bardziej, że spokojnie wykonuje już wszystkie ćwiczenia, a miałam dość spory problem z wykonanie specyficznych skłonów z poziomu 8.

Obok turbo spalania uwielbiam Total fitness III. To ten trening, gdzie Ewce towarzyszą dwaj trenerzy. Umięśnieni i uśmiechnięci zatem aż miło popatrzeć. Jednak nie dla ich wyglądu lubię ten trening, a dla dynamiki i ćwiczeń, jakie się w nim pojawiają. Zdecydowanie mi się spodobał.

A jaki trening z Ewą uważam za najmniej udany? Zdecydowanie Szok trening. Jest za krótki jak dla mnie – 30 minut i dodatkowo kiedy już się rozkręciłam i zaczęłam dobrze bawić podczas treningu – czyli w połowie ćwiczeń. Usłyszałam nagle słowa – a teraz wszystkie ćwiczenia powtarzamy jeszcze raz… Nudy… Naprawdę nie dało się niczego innego wymyślić. Jak usłyszałam powtórka tak cały mój zapał opadł, bo lubię mieć szczyptę niepewności co dalej? Tu dalej nie było NIC NOWEGO.

Sok treningowy wykonałam z 4 razy i dałam sobie spokój. Nie będę do niego wracać, bo zraziłam się do niego.

Ciekawa jestem Skalpel wyzwanie, o którym Ewa tak często pisze na swoim fanpage, jednak jak znowu ma mnie zawieźć to nie wiem czy warto wydawać te 35 zł.
Z drugiej zaś strony majątek to nie jest, zatem podczas najbliższej wizyty w empiku kupię i ocenie trening. Tak z ciekawości czy warto w ogóle po niego sięgać.





poniedziałek, 18 listopada 2013

Ten tydzień nie należał do udanych…





Paskudna i wstrętna grypa całkowicie zniwelowała moje plany treningowe. Przez cały tydzień zrobiłam tylko raz killera, wychodząc z założenia, że skoro czuję się lepiej mogę już poćwiczyć z Chodakowską. Mój organizm jednak szybko wyprowadził mnie z błędu i następnego dnia miałam ostry nawrót dolegliwości.
Kaszel, gorączka, ostry ból gardła. Na tym skupił się poprzedni tydzień. Tragedia. I najgorsze, że jeszcze do siebie nie doszłam.

A aż mnie skręca żeby dalej systematycznie ćwiczyć. Jutro może zrobię delikatny skalpel i przez parę dni nie będę się przemęczać ostrzejszymi treningami.
Ale jest i dobra wiadomość. Wytrzymałam już tydzień bez słodyczy. Dla mnie to jak wieki. Naprawdę jestem uzależniona od cukru. Ale daję radę. Choć w domu jest mnóstwo słodkości ja po nie sięgam. Nie skusiłam się również na słodkie tiramisu, które przyrządziłam na przyjazd gości.

Jeszcze tylko 3 tygodnie i postanowienie wykonane. Tak myślę, że skoro mam taki problem ze słodyczami i to one niwelują efekty mojej walki o piękną sylwetkę to może po 6 grudnia wprowadzę sobie reżim taki jak rodzice narzucają dzieciom.
Zatem słodycze dozwolone tylko raz w tygodniu. Np. w niedzielę.
Nie będę ani siebie, ani Was oszukiwać, że całkowicie z nich zrezygnuję. Za bardzo je lubię. Jednak ograniczyć się potrafię. To chyba dobre rozwiązanie – nie siądziecie? 



czwartek, 7 listopada 2013

Chodakowska – Total Fitness I i II




Tym razem zacznę nietypowo. Od podziękowań. Dla wszystkich osób, które niesamowicie mnie motywują i zachęcają do dalszej walki w komentarzach. Prowadzę kilka blogów, jednak jak Wam często pisze najwięcej negatywnych komentarzy pojawia się na tym blogu. Może, dlatego, że to bardziej osobisty blog, gdzie nie daję żadnych rad, a po prostu piszę swój dziennik ćwiczeń i jak dochodzę do poszczególnych efektów. Jest wiele osób mających w sobie dużo złości i przelewających je, jako Anonimy, ale są też osoby, które wręcz rozpiera pozytywna energia i które potrafią się nią podzielić i zachęcić do dalszej walki. 

I to wam dziękuje bardzo. Nawet nie wiece ile dla mnie znaczą wasze rady.

To dzięki Wam mogę szczerze napisać, że systematycznie walczę. Kolejny tydzień pomimo świąt i wyjazdu przebiegł tak jak zaplanowałam – zrobiłam nawet o jeden trening więcej – 5. Głównie ćwiczyłam turbo spalanie, skalpel i killera.
W tym jednak tygodniu to się zmieniło. Przeszłam z wyżej wymienionych treningów na te, które niedawno pojawiły się w Shape – Total Fitness część pierwszą prowadzoną przez Ewę Chodakowską i część drugą, którą prowadzi Tomek Choiński.
Oba te treningi są wolniejsze od turbo spalania czy killera. Tym razem zdecydowanie postawiono na to, aby ćwiczenia wykonywane były precyzyjnie. Uważam, że Tomek tłumaczy nawet lepiej od Ewki jak je robić.
Jednak niech nie zmyli Was, że skoro treningi prowadzone są wolniej to są one gorsze. Po części pierwszej Total Fitness miałam takie zakwasy w udach i barkach, że musiałam odpuścić sobie na następny dzień trening.
Zaś Tomek w Total Fitness II, choć narzuca wolne tempo to, gdy dalej przyspiesza, pod koniec treningu zamienia się w małego nakręcanego robocika, po którym widać, że jest w stanie zrobić wiele. Pracuje jak automat, z niesamowita prędkością, której ciężko dorównać, ale która wywołuje niesamowity uśmiech na ustach.
Oba treningi mnie zainteresowały i na pewno będę do nich wracać. Jutro zaś pierwszy raz zrobię szok treningowy i skalpel II.
Zobaczymy, jakie tu będę miała wrażenia.


Od kilku tygodni ćwiczę systematycznie, jednak nie jestem zupełnie zadowolona ze swojej diety. Za dużo pokus, którym się poddaje. Słodycze, białe pieczywo, późne kolacje. Zdecydowanie to nie jest dobra droga.
I skoro mogłam zmienić w sobie to, że zmobilizowałam się do systematycznych ćwiczeń to mam nadzieję, że i będę potrafiła zrezygnować ze słodyczy.
Narzuciłam sobie, że do 6 grudnia – Mikołajek, nie tknę nic słodkiego. Mało tego, przekonałam do tego planu jeszcze moją siostrę, aby nie być w tych działaniach samotna. Może znają się jeszcze jacyś chętni? Jeśli tak zapraszam:)

Dzisiaj pierwszy dzień – siostra damy radę….
 Buziaki


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...