poniedziałek, 28 października 2013

Piąty tydzień z Chodakowską i przerwa w ćwiczeniach




Tak, jak co tydzień powinnam podsumować moje treningi z Chodakowską, ale piąty tydzień całkowicie zawaliłam. Wykonałam tylko raz turbo spalanie. Nie miało to jednak nic wspólnego z moim lenistwem. Alleluja. Motywacji jeszcze nie straciłam. Przyczyna była taka, że miałam remont w mieszkaniu. I niestety, ale podczas jego trwania nie było szans na przeprowadzenie treningu. Gdy w końcu się skończył i miałam już wszystko posprzątane – nastąpiło to w weekend nie miałam siły wykonać czegokolwiek. Ale w niedzielę wybrałam się do Aquaparku i trochę popływałam. Zauważyłam, ze po treningach mam lepszą kondycję, bo bez problemu zrobiłam 15 długości basenu. Kiedyś pięć to był sukces. Dzisiaj sytuacja wróciła do normy. Pierwszy trening w tym tygodniu za mną. Ćwiczyć zdołam do czwartku. Później zaliczę krótki wyjazd. Ale jakby nie patrzeć 4 treningi zrobię, zatem nie jest złe. Jutro czeka mnie killer:)
A tu efekt jak przedstawia się aktualnie pokój mojego synka – jak chcecie zobaczyć więcej zapraszam na stronę - KLIK



sobota, 19 października 2013

Po 4 tygodniach ćwiczeń z Chodakowską





Pamiętacie mój post sprzed miesiąca? Zastanawiałam się, czy warto rozpocząć trening z Chodakowską. Pytałam się również, które ćwiczenia są najlepsze i od którego treningu warto zacząć swoją przygodę. I jak za mrugnięciem oka minęły mi już 4 tygodnie ćwiczeń z Ewą. Do chwili obecnej wypróbowałam killera, turbo spalanie, skalpel, trening z gwiazdami i 6 minutowe składanki.

I mogę sama sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto było. Zdecydowanie tak. Warto ćwiczyć z Ewą. A dlaczego warto? Oto kilka powodów, bardzo subiektywnych, które zauważyłam u siebie:

- mogę spokojnie wdrapywać się po schodach na 4 piętro bez zadyszki,
- podejście nawet pod największą górkę z synkiem na rękach nie stanowi problemu,
-w końcu pojawiły się u mnie pośladki, zawsze były płaskie, teraz powoli nabierają kształtu,
- bez problemu mieszczę się w dżinsy, które kupiłam o jeden rozmiar za małe ( zakładałam, że muszę do nich schudnąć:))
- moje ciało się ujędrniło,
- mam ładniejsze ramiona i uda.

Jednym słowem widzę zmiany w moim ciele. I te zmiany motywują mnie do dalszych ćwiczeń. Choć co Was będę oszukiwać. Nie zawsze mi się chce, nie zawsze mam super energię. Ćwicząc wczoraj killera chciałam 5 razy go przerwać. Rozumiecie. 5 razy byłam bliska wyłączenie treningu. Włączyła się opcja – NIE CHCĘ MI SIĘ. Ostatecznie dobrnęłam do końca, ale tylko dzięki temu, że mówiłam sobie, skończę tą partie ćwiczeń i wyłączam.

Dzisiaj zaś sprawdziłam, co Chodakowska oferuje w tych 6 minutowych treningach. Łatwo je znaleźć na Youtube. Podkreśla, że pięć takich treningów trwających sześć minut i plan dnia wykonany.
No cóż. Ćwiczenia może i fajne, ale co z tego, jak jakość naprawdę kiepska. Pierwsze parę filmików jeszcze, jako tako wygląda. Ale gdy nagrywa je nie w domu, a na Sali ćwiczeń, jakość drastycznie spada. Nie słychać jej, nie widać. A ćwiczenia robi się po omacku.
No nic, trzeba będzie poszukać czegoś innego.

I jeszcze jedna kwestia. Ostatnio jakiś „Anonim „ wytknął mi, że nie wstawiłam żadnych zdjęć swojej sylwetki. Fakt faktem, obiecywałam i słowa nie dotrzymałam. I co można na to poradzić. Tylko jedno wstawić fotki. Ale drogi Anonimie musisz jeszcze chwilę poczekać. Bo kolejne porównania sylwetki trafia dopiero za 4 tygodnie. Po 8 tygodniach ćwiczeń z Ewką. A dlaczego? Bo to mój blog i ja decyduje :) kiedy pokażę swoje ciało. A teraz nie mam najzwyczajniej w świecie na to ochoty…:)

Trzymajcie się ciepło.




piątek, 11 października 2013

Kolejny tydzień z Chodakowską


Dzisiaj naprawdę nie miałam ochoty na trening. Jednak sytuacja przedstawia się tak, że na weekend wyjeżdżamy i na pewno nie będę ćwiczyć, a początek tygodnia też zawaliłam, bo dopadł mnie jakiś wirus. Chcąc nie chcąc musiałam skorzystać z ostatniej wolnej chwili.

Nie chciałam jednak wykonywać ani Turbo spalania, ani na Killera. Postanowiłam, zatem zrobić spokojny Skalpel. I może ćwiczenia te nie powodują zadyszki, ale siedząc teraz przed komputerem czuję każdy mięsień. Szczególnie zaś ujawniły się uda i brzuch. Dobrze, że mam jeszcze l-karnitynę do smarowania. Działa jak chłodzący kompres na rozgrzane mięśnie.

Jednak dzisiaj może trochę o efektach. Ćwicząc z Ewką 3-4 razy w tygodniu, przez ostatnie 3 tygodnie straciłam już 1,5 kg i parę centymetrów w tali. Więcej jednak zeszło mi w okolicach brzucha – na wysokości pępka – 4 cm.

Jestem zadowolona, efekty się pojawiają, a to motywuje. Całe ciało się zmienia. Jednak do perfekcji jeszcze daleko, ale kolejne 3 tygodnie przede mną.


czwartek, 3 października 2013

Turbo spalanie czy killer




 I dalej ćwiczę z Ewą Chodakowską… Który to już tydzień? Drugi, trzeci… Jakby nie było dzisiaj pierwszy raz wykonałam killera – spalanie + modelowanie. Turbo spalanie, trening, który wykonywałam wcześniej miał być dużo łatwiejszy niż killer, zatem spodziewałam się mocniejszych wrażeń. Albo ja już mam lepszą kondycję, albo trening ten nie wyciska aż tak siódmych potów. Przy Ewce jednak zostaje. Lubię z nią ćwiczyć. Te 45 minut mija błyskawicznie. Zawsze dłuży mi się tylko rozgrzewka, a potem ćwiczenia zasadnicze idą jedno za drugim. Rytm jaki sobie opracowałam to dwa dni treningu jeden dzień przerwy. Zatem poniedziałek i wtorek wykonałam turbo spalanie, środa była dniem wolnym, a czwartek i piątek należy do killera. Tak myślę, że muszę zaopatrzyć się w nową płytkę Ewy, z nowymi treningami, skoro tak nagle stałam się jej fanką.

Ale odpowiadając na pytanie umieszczone w tytule posta, który trening wybrać – turbo spalanie czy killera, odpowiadam jeden i drugi:), żeby nudno nie było. Oba według mnie są na tym samym poziomie. Jak jesteś początkująca możesz nie poradzić sobie z przejściem całego treningu za pierwszym razem, gwarantuje ci jednak, ze systematyczność działa cuda.
A efekty faktycznie powoli zaczynam zauważać, na początek to zmiana nawyków – niezależnie co robię w ciągu dnia nagle z wnętrza mojej głowy dobywają się słowa Ewy:

„A teraz świadomie napinamy mięśnie brzucha”

I napinam brzuszek…. 60 cm w talii coraz bliżej….





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...