czwartek, 26 września 2013

6 Weidera a Ewa Chodakowska






Kolejny trening za mną. Kolejny dzień z Ewką. Jest coraz prościej. Szczerze. Choć ćwiczę tylko 1,5 tygodnia. W tym tygodniu wykonałam 2 razy „Turbo spalanie” i dwa razy trening z gwiazdami część 2. Jednak po dzisiejszych 15 minutowych ćwiczeniach z Ewką i Beatą Sadowską stwierdziłam, że to trochę za mało i szybko wykonałam jeszcze serię z Karoliną Malinowską - ćwiczenia na płaski brzuch.

I w trakcie jej wykonywania pomyślałam, że jest to miła alternatywa dla 6 Weidera. Powiem szczerzę, ja na 6 Weidera nie mogę powiedzieć złego słowa. To dzięki niej nie mam zwisającego brzucha po ciąży, ale jeżeli ktoś przez 42 dni wykonywałby systematyczny trening, jaki oferuje Ewa Chodakowska to nie wiem, czy nie uzyskałby podobnych, a nawet lepszych efektów. Podczas treningu z Ewą bardziej zmęczyłam się niż podczas 6 Weidera. Choć ćwiczenia wydają się proste to kilkukrotne ich powtórzenie nie jest już takie cudowne. Poprawnie wykonując je czuje się jak pracują mięśnie skośne brzucha. Jak cały brzuch jest napięty jak skała. Zdecydowanie polecam je, jako alternatywę dla 6 Weidera. A co do nudy. No cóż, od tego nie da się chyba uciec. Jeżeli jakikolwiek trening robisz kilkanaście razy w miesiącu to w końcu musi się znudzić. Dlatego mam zamiar jak najczęściej urozmaicać sobie ćwiczenia kolejnymi zestawami oferowanymi przez Ewę Chodakowską. W „turbo spalanie” pobawię się jeszcze przez tydzień. A potem jak się znudzi zmiana. Aby tylko nie popaść w rutynę.






poniedziałek, 23 września 2013

Pierwszy tydzień z Ewą Chodakowską za mną





I jestem po pierwszym tygodniu ćwiczeń z Ewą Chodakowską. Jakie wrażenie? Wybrałam na początek trening „Turbo spalanie” – 45 minutowe ćwiczenia podzielone na dziewięć poszczególnych sekcji. Po pierwszy treningu byłam załamana. Doszłam zaledwie do czwartej sekcji. Pomyślałam kurczę, wydawało mi się, że mam kondycję, a tu taka porażka. Jednak kolejne podejście do treningu przeprowadziłam następnego dnia i bez większych problemów dobrnęłam do końca. Nie wiem, co się stało się za pierwszym razem. Najwidoczniej miałam gorszy dzień. Ogólnie ćwiczenia fajne, nie są trudne do wykonana z wyjątkiem niektórych, np. te z sekcji 8 mnie wykańczają. Ewka uśmiechnięta, spocona z urywanym oddechem zachęca do dalszej walki. Patrząc na nią cieszę się, że nie tylko ja wyglądam jak przemoknięta kura. I nie tylko ja staram się za wszelką cenę złapać oddech. Zgodnie z planem trening wykonywać będę 4 razy w tygodniu. W dwa pozostałe dni będę dodatkowo ćwiczyć druga część treningu z gwiazdami. Banalne i fajne ćwiczenie na stracenie tkanki tłuszczowej. Siódmego dnia odpoczywam. Myślę też o tym, co jem, jednak nie głodzę się.

Dzisiaj już „Turbo Spalanie” mam za sobą. Mój synek postanowił wstać o 5.00. Zatem, aby nie marnować dnia do godziny 7.00 miałam już ogarnięte mieszkanie po weekendzie, a gdy tylko maleństwo położyło się na drzemkę przystąpiłam do ćwiczeń. I po 45 minutach byłam cała spocona i zadowolona z siebie. Wzięłam szybki prysznic, nasmarowałam się l-karnityną i stwierdziłam, że jest dopiero 10.00. Cały dzień przede mną. Może przestawię się na takie poranne wstawanie? Żartuję… Nie ma mowy. Uwielbiam spać i godzina 7.00 to idealna pora na wstanie. O 5.00 rano może wyciągnąć mnie z łóżka tylko mój syn i to nie częściej niż raz na miesiąc. Jak jutro postanowi wstać o 5.00 wyślę męża, aby dotrzymał mu towarzystwa.



niedziela, 15 września 2013

Trening z Chodakowską? Warto?






Hej

Jak spojrzałam na datę ostatniego posta to aż się przeraziłam. Jak mogłam Was tak zaniedbać. Jeżeli zastanawiacie się jak mi idzie walka o te upragnione 60 cm w talii to mogę powiedzieć, że dobrze. Codziennie staram się być w ruchu. Jak nie biegam, to idę na długi spacer z synkiem. W diecie też coraz mniej zakazanych smakołyków. Choć jak każdy mam dni, kiedy się łamie.
Ostatnio postanowiłam systematycznie prowadzić dziennik moich postępów. Zawsze się do niego przymierzałam. Starałam się notować, a po miesiącu zapominałam o nim. Dlatego też postanowiłam skorzystać z aplikacji, którą można za darmo pobrać z Internetu. I tak na moim tablecie znalazła się Aplikacja Libra ukazująca moje postępy w dojściu do ideału.

Oczywiście jak wgrasz sobie tą aplikację na telefon czy tablet to nie schudniesz szybciej. Choć może będziesz się bardziej pilnowała. Tak jest ze mną. Jednak najbardziej podoba mi się opcja ukazująca, kiedy dojdę do upragnionej wagi. Mam podany dokładny dzień, kiedy pilnując się i ćwicząc osiągnę upragniony wynik. Na wykresie, gdzie wprowadzam poszczególne pomiary ( moją wagę) zaznaczony jest mój cel i ile mi jeszcze do niego brakuje. Naprawdę fajny, motywujący gadżet. I nagle okazuje się, że cel nie jest tak odległy i jeżeli się będę pilnować to już w listopadzie go osiągnę. To tylko miesiąc. Chyba tego typu motywacji mi do tej pory brakowało. Później pewnie zmienię ten cel na kolejny. Bo dlaczego mam przerywać. 

Myślę też nad rozpoczęciem ćwiczeń z Chodakowską. Dużo o niej u Was na blogach czytałam. Opinie przeróżne, ale chyba spróbuję jak będzie wyglądało to u mnie. Przyznam się, że do tej pory jeszcze ani razu z nią nie ćwiczyłam. I dlatego mam pytanie, który trening wybrać. Chciałabym coś naprawdę wyczerpującego, taki maksymalny wysiłek spalający jak najlepiej tkankę tłuszczową, po skończeniu, którego będzie lała się ze mnie stróżka potu. Doradźcie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...