wtorek, 28 maja 2013

Odpuściłam










Co tu dużo ukrywać. Niestety ostatnie dwa tygodnie mogę zaliczyć do mega nieudanych. Miałam ćwiczyć z Mel B i nie ćwiczyłam, miałam dalej ciągnąć dietę i nie ciągnęłam, miałam nie jeść słodyczy i jadłam. Jednym słowem dno. Upadek na całego. 

Przyczyn upadku jest wiele – po pierwsze wyjazd tygodniowy do rodzinnego domu. To on przede wszystkim mnie rozstroił i zbił na zły tor. Ale oczywiście taki stan rzeczy zawdzięczam tylko sobie, bo choć zachęcano mnie do zjedzenia czegoś słodkiego, to przecież ostatecznie ja sięgałam po to ciacho i pożerałam je łapczywie.

Aż jestem na siebie zła, że tak szybko zeszłam z obranego kursu. Takim sposobem idealnego brzuszka nie zrobię. Zresztą nawet dzisiaj usłyszałam od męża, że przytyłam. Nie wiem, ma on miarę w oczach, że dostrzega zmiany już, gdy waga skoczy mi o kilogram?
Nic nie robiłam, nie smarowałam się kosmetykami, nie przeprowadzałam masaży. Dosłownie nic. No, ale raz z górki, raz pod górkę.

Teraz trzeba szybko to wszystko zmienić. Wracam do treningów z Mel B. Czerwiec to przede wszystkim zabawa z nią. Myślę również o powrocie do 6 Weidera. Ostatecznie efekty dała mi nieziemskie. Ale kurczę, czy mi się chce?? Początek jest super, a później tragedia. Coraz ciężej, a u mnie zapowiada się przez najbliższy czas dom pełen gości. Tak to jest jak zaczyna się sezon nad morzem. Nie chce zaś jej zaczynać i potem przerwać.
Już widzę uśmiechy wujków i cioć, gdy zobaczą mnie na dywanie ćwiczącą szóstkę Weidera i hasła z serii: „dziecko połamiesz się”.

No, ale ważniejsza jest idealna sylwetka niż docinki rodziny. Może pierwszy czerwca to doskonały czas by zacząć 6 Weidera? 

Jedno jest pewne. Od dzisiaj wracam do treningów i musze się pozbyć tej wody z organizmu, bo liczę, że to głównie ona jest powodem wzrostu mojej wagi. Jednak wystarczy, że przez parę dni nie będę jadła pieczywa białego i słodyczy a zniknie ona równie szybko jak się pojawiła.








wtorek, 14 maja 2013

Dlaczego warto ćwiczyć brzuszek





Dzisiaj kolejny powód, dla którego opłaca się ćwiczyć mięśnie brzucha. Dużo piszę o tym, że ładny brzuch równa się ładny wygląd, a zapominam o aspektach związanych ze zdrowiem.

Niedawno odwiedziłam moją bardzo dobrą koleżankę. Kiedyś już o niej wspominałam. Ma 2 letnią córeczkę. Przychodzę, a moja koleżanka leży na kanapie i nie może się ruszyć. Gdy spytałam się, co się stało odpowiedziała, że podczas podnoszenia córeczki, ( która waży około 14 kg) coś jej przeskoczyło i tak boli, że wytrzymać nie może.
Mówię, kurcze Ty to masz pecha, ja dźwigam mojego synka ( waga 10 kg) praktycznie przez pół dnia, a jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji, a ona do mnie:

 - No tak, ale Ty ćwiczysz.

I faktycznie, nagle dotarło do mnie, że mam o wiele lepszą kondycję niż niejedna mama na placu zabaw. Nie jest dla mnie problemem podnieść małego 10 razy pod rząd na zjeżdżalnie, bo sam na nią jeszcze nie wejdzie. Niektóre młode mamy dają się namówić dziecku na jeden raz, po czym mówią, że nie mogą więcej podnosić, bo kręgosłup je boli.
Ja bólów kręgosłupa nie mam i wiem, że w dużej mierze zawdzięczam to dobrze wypracowanym mięśniom brzucha. Dzięki temu, że sporo ćwiczę mięśnie brzucha, to, choć ciągle ukryte są one pod warstwą tłuszczyku, spełniają znakomicie swoją rolę.
Odciążają kręgosłup, pomagają w zachowaniu odpowiedniej postury, podnoszeniu mojego najmilszego sercu ciężaru. Jednym słowem, działają w ten sposób, w jaki zapisała to natura.

Jeżeli jednak uważacie, że ćwiczenia brzucha są nie dla Was, bo nie macie koło siebie małego szkraba, to pomyślcie, czy przypadkiem nie bolał Was ostatnio kręgosłup.
Jeżeli stwierdzicie, że faktycznie, dokucza Wam od pewnego czasu, to zacznijcie ćwiczyć brzuszek. Bo jak wyrobicie sobie mięśnie zapomnicie o bólu kręgosłupa.

A wybór rodzaju ćwiczeń pozostawiam Wam – czy wybierzecie 6 Weidera, rower, ćwiczenia z Mel B, czy pływanie. To nieważne. Ważne, że ćwiczycie.











sobota, 11 maja 2013

Po kilku ćwiczeniach z Mel B – wrażenia





Tak jak pisałam ćwiczę z Mel B. Zaczęłam od ćwiczeń na brzuch, ale szybko dorzucałam też rozgrzewkę. Jakie wrażenia? Trening nie jest ciężki, choć przy niektórych powtórzeniach mam dość i gubię tempo. Ale jak to się mówi praktyka czyni mistrza, zatem jeszcze parę razy poćwiczę z Mel B i będę jej spokojnie dorównywać.

Przed treningiem konkretniej partii ciała trzeba się rozgrzać, dlatego dorzucałam sobie krótką rozgrzewkę. Te wykopy, które ona proponuje naprawdę działają. Czuję po każdym powtórzeniu jak pracują mi konkretne częścią ciała.

W porównaniu z 6 Weidera do ćwiczeń Mel B może trochę trudniej się dostosować, ale ogólnie są krótsze i przyjemniejsze. Nie nudzi mi się ćwicząc z Mel B, a podczas 6 Weidera sami wiecie, że czasem padałam z nudów. 

Zatem naprawdę uważam, e jest to świetny zamiennik. Ćwiczenia oczywiście dają efekt, bo zauważyłam koleni spadek na wadzę. Co prawda tylko 0,5 kg, ale zawsze coś.
Ogólnie teraz dużo imprez przede mną i cieszę się, że mogę zaprezentować się w stroju w rozmiarze 36. Choć ciężko na ten wynik pracowałam. Ciężko i długo. Wiem jednak, że wiele z Was wykonuje 1000 razy cięższe treningi ode mnie i jest bardziej wytrwała w diecie. Podziwiam Was. Za samozaparcie. Za uzyskane wyniki. Jesteście dla mnie inspiracją do walki o mój upragniony cel.

A i jeszcze jedna kwestia. Jedna z dziewczyn ostatnio pod jednym z postów zadał pytanie czy warto ćwiczyć mięśnie brzucha, jeżeli niedługo planuje ciąże. Oczywiście, że tak. Jeżeli twoje mięśnie będą odpowiednio wypracowane, skóra elastyczna i jędrna masz mniejsze prawdopodobieństwo pojawienia się rozstępów. Ponadto, jeżeli poćwiczysz i zgubisz tkankę tłuszczową teraz, przed ciążą to będziesz wychodziła od mniejszej wagi wyjściowej. Zatem ostatecznie będziesz miała mniej do zrzucenia po ciąży, bo część roboty zrobiłaś przed.Sama za około rok czasu planuję ponowne powiększenie rodzinki. Ale to nie stanowi dla mnie pretekstu do odpuszczenia ćwiczeń. Wręcz przeciwnie. Jest motywacją, aby jeszcze bardziej wziąć się do pracy.




poniedziałek, 6 maja 2013

Płaski brzuch z Mel B




Ostatnio jak zrobiłam podsumowanie swoich wyczynów doszłam do wniosku, że za mało ćwiczę. Skupiłam się na diecie, zatem ograniczyłam ilość spożywanych kalorii do około 1500 jednak ćwiczenia wykonywałam sporadycznie. I efekty fakt faktem są, – bo waga spadła, a śliczne różowe spodnie, które kupiłam w lutym są praktycznie do wyrzucenia– bo są dużo za duże, ale przecież fałdy na brzuchu ciągle mam.
Mieszczę się już spokojnie w rozmiar 36, ale to niestety nie idzie w parze z idealnym brzuszkiem. Ostatnio mam taką manie, że jak kupuję sukienkę, to przede wszystkim sprawdzam, jak w niej wyglądam siedząc, a nie stojąc. Wiadomo sylwetka wyprostowana, brzuszek napięty i piękny wygląd jest, po czym siadam i nagle bum – zamiast piękniej sukienki widać tylko odciskające się fałdy.
Zmora, która trzeba zlikwidować.

Zatem powrót do intensywnego treningu brzucha.

Poszukałam w sieci jakiś fajnych, krótkich treningów na brzuch, bo tak naprawdę nie należy się skupiać tylko na jednej części ciała – i znalazłam dość ciekawie wyglądający trening z 
Mel B.


Trwa zaledwie 10 minut co jest jego zaletą, oczywiście do tego trzeba dodać jakieś rozciąganie – tak myślę, że też 10 minut i 100 brzuszków na ławeczce.
Dzisiaj robię fotki brzuszka, aby mieć za miesiąc porównanie przed i po treningu.
Czyli efekty zademonstruje około 6 czerwca.

Mam nadzieję, że w końcu uwidocznią się bardziej mięśnie brzucha, gdy już pozbyłam się znacznie tkanki tłuszczowej. No, ale gdybać sobie mogę, a przecież wystarczy ćwiczyć i się przekonać.

O tym, że jestem konsekwentna to wiecie, mało kto dał radę przejść 6 Weidera. Zatem jak jedno zrobiłam co za problem spróbować czegoś innego.
Na wielu blogach czytałam, ze ćwiczycie z Mel B przynoszą efekt. Zatem wierzę Wam na słowo i zaczynam intensywną pracę.

A pod spodem kilka fajnych ciuszków i stylizacji na piękną majową pogodę. Ostatnio pokochałam biel.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...