piątek, 16 listopada 2012

Przerwa w 6 Weidera


I stało się. Przez tydzień nie wykonywałam ćwiczeń. Skończyłam serie 18 ćwiczeń i rozchorowałam się. Na Maksa. Jedna ćwiczenie przy bólu głowy i katerze jest głupotą. Tak dużą, że tydzień z życiorysu miałam z głowy. Dopadła mnie ostra grypa, a o 6 Weidera nawet nie pomyślałam. Teraz czuję się już bardzo dobrze. Wszystko mi przeszło. I byłoby super, gdyby nie pojawiły się comiesięczne kobiece dolegliwości. Nie wiem jak wy, ale u mnie ćwiczenie w tych dniach odpada. Zatem jutro wracam do gry. Bo nie poddam się i pomimo przerwy skończę 6 Weidera. Postanowiłam, ze względu na przerwę powtórzyć cała serie ćwiczeń po 18 powtórzeń. Zostały mi, zatem 2 tygodnie ćwiczeń. Do świat się wyrobie. Najważniejsze. A jeśli kogoś interesuje. Pomimo braku ćwiczeń w czasie choroby centymetrów w tali nie przybyło mi. Zatem nie ma jak na razie efektu jo-jo.
A do dalszej walki zmotywowała mnie koleżanka, która niedawno mnie odwiedziła i powitała z tekstem:

- „Jak Ty cudnie wyglądasz, jesteś chudsza niż przed ciążą”

Oczywiście przesadzała, ale i tak miło mnie to połechtało. :)


środa, 7 listopada 2012

Szóstka Weidera – dzień dwudziesty siódmy



Znowu dopadło mnie lekkie przeziębienie i znowu jeden dzień ominęłam. Jednak dzisiaj pomimo zatkanego nosa, lekkiego bólu głowy zrobiłam serie 18 powtórzeń. Dla dodania sobie animuszu wypiłam przed przystąpieniem do ćwiczeń napój energetyczny. To był błąd. Mdli mnie jeszcze w tej chwili.

Czasami naprawdę nie chce mi się zacząć wykonywać tych ćwiczeń. Wtedy biorę centymetr do ręki i pokazuje sobie ile centymetrów w talii miałam na początku, a ile mi ubyło. To pomaga. Najlepszy motywator.

Wiecie, co liczenie do osiemnastu jest bardzo nużące i deprymujące. Jak zaczynam odmierzać powtórzenia myślę sobie. Dopiero 3, a czeka mnie jeszcze 16. Dlatego zastosowałam metodę jednej z dziewczyn. Ona liczy do 6. I od nowa. Nie wiem, dlaczego ale to bardzo pomaga. I wydaje się, że seria trwa krócej. Trzeba się chwytać każdej metody, aby dotrzeć do mety.


niedziela, 4 listopada 2012

6 Weidera – dzień dwudziesty piąty



Powoli kończę 16 powtórzeń. Powiem szczerze, że są one uciążliwe. O dziwo najgorzej wykonywać mi ćwiczenie 1 i 2. Dlaczego?  Ponieważ im więcej robię powtórzeń tym dłużej muszę utrzymywać głowę w niewygodnej pozycji. No, ale. Pomimo wyjazdu – aktualnie przebywam u rodziny, pomimo braku czasu – ciągła opieka nad dzieckiem. Staram się rano, wieczorem wykonać kolejną turę.
Jeżeli ktoś zastanawia się, czy podczas 6 Weidera stosuję jakąś dietę i może być to przyczyną utraty centymetrów to odpowiadam NIE. Nie głodzę się, nie unikam drastycznie słodyczy, ale również nie przejadam się i staram się zwracać uwagę na to, co jem. Zatem mogę powiedzieć, że te konkretne ćwiczenia przyniosły taki efekt. 

Zatem nie leżcie jak osiołki tylko podejmijcie walkę już dziś:) 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...